Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

it-manager | 29/03/2017

Scroll to top

Top

Brak wypowiedzi

Menedżerskie kariery kobiet

Menedżerskie kariery kobiet

Laurel Herman w rozmowie z Ewą Rzeczkowską.

Ewa Rzeczkowska: Nasz dzisiejszy gość, Laurel Herman, międzynarodowy autorytet, innowatorka i orędowniczka idei efektywności osobistej, od lat pomaga kobietom i mężczyznom zaznaczać swoją obecność. Uczy ich jak być postrzeganym w pozytywnym świetle, jak poprawić swój wizerunek, jak nabrać pewności siebie, podnosić swoją wiarygodność i wywierać wpływ poprzez optymizację relacji i oddziaływania na otoczenie. Chciałabym tutaj zacytować sentencję pochodzącą ze strony internetowej naszego gościa: „Uznanie czyjejś pozytywnej obecności nie zależy od indywidualnej decyzji. Pozytywna obecność to sposób, w jaki widzą nas inni.” Moim zdaniem to bardzo ważne spostrzeżenie. Laurel Herman pomaga kobietom zaznaczać pozytywną obecność na kolejnych szczeblach kariery. 

Czy mogłaby Pani powiedzieć dlaczego – Pani zdaniem – umiejętności miękkie i pozytywne nastawienie są tak ważne w karierze zawodowej kobiet?  

Laurel Herman: Przede wszystkim uważam, że te kwestie są niezwykle ważne w karierze zawodowej wszystkich osób, niezależnie od płci. Różnica polega na tym, że my – jako kobiety – myślimy nieco inaczej, posiadamy też ogromną moc, bo w pewnym sensie okazujemy sobie nawzajem empatię. Jednak uważam, że te obszary są ważne dla wszystkich, nie tylko dla kobiet. Umiejętności miękkie?  Interesujące określenie. Moim zdaniem to nie tyle umiejętności miękkie, co raczej umiejętności ważne.  Nie używam terminu: „umiejętności miękkie”.  Wydaje mi się, że w środowisku, w którym pracujemy – Pani, ja i nasi słuchacze – wszyscy są kompetentni i posiadają wymagane zdolności. Takie jest założenie.  Wszystko inne to umiejętności miękkie, które należy wziąć pod uwagę. O to właśnie chodzi – jak inni cię widzą, jak cię postrzegają. Możesz być czym tylko zechcesz, ale musisz wiedzieć kim jesteś, a inni też muszą to wiedzieć.   To właśnie doprowadzi cię tam, gdzie pragniesz się znaleźć.

A jak tego dokonać?

Laurel Herman: Po pierwsze ważna jest akceptacja. Czasem słyszy się – dziś pewnie już rzadziej niż wcześniej – że ludzie mówią: „Nie obchodzi mnie co inni o mnie myślą.” Czy w to wierzę?  Nie, ale wierzę, że niektórzy mogą mieć przekonanie, że sami tak myślą.    Tak naprawdę, wszystkim nam bardzo zależy na opinii, obchodzi nas, co inni ludzie o nas myślą. Trzeba przyjąć, że to właśnie osąd innych, to jak nas postrzegają, ma prawdziwe znaczenie.    

Co należy zrobić, żeby budować wpływy i relacje w biznesie?

Laurel Herman: Gdybym mogła przedstawić moją teorię w ciągu trzech minut, nie miałabym nic do zaoferowania na szkoleniach, prawda? To szeroki temat, bo żeby wszystko sprawnie przebiegało, zachowanie, działania muszą być indywidualne, osobiste.  Istnieją pewne uogólnienia i generalizacje, ale najpierw trzeba sięgnąć do tego, jak ludzie formułują swoje osądy – to proste, żadna wielka filozofia. Zwykle przedstawiam to obrazowo: w pokoju stoi stół. To przedmiot martwy, który nie podejmuje decyzji na temat nikogo.  Jesteśmy ludźmi i zdrowy rozsadek podpowiada nam, że formułujemy osądy korzystając z naszych zmysłów.   Mamy ich pięć i jeśli na moment pominiemy smak, węch i dotyk, zostaje nam to, co widzimy i słyszymy.    W rezultacie, dzielimy sfery wzroku i słuchu na części składowe i pracujemy nad każdym elementem, który takiej pracy wymaga.  To wszystko –  nasz wizerunek  w oczach innych sprowadza się do tego jak wyglądamy, jak brzmimy i jak się zachowujemy. Wszystkie elementy muszą być zgodne i odpowiednie, muszą być autentyczne i dobrze ze sobą współgrać. Nasz przekaz ma być wyraźny – niekoniecznie głośny – wyraźny, żeby inni wiedzieli, kim jesteśmy.  Ludzie będą lepiej się czuli w naszym towarzystwie, jeżeli będą wiedzieć kim jesteśmy.  Tak buduje się relacje.

Szkolenia, które Pani prowadzi są indywidualne?

Laurel Herman: Stosujemy różne metody, często też pracujemy indywidualnie. Metoda pracy zależy od sytuacji, statusu danej osoby, jej własnych celów, bo różne są powody, dla których poszukuje się usług naszej firmy. Jeśli chodzi o współpracę z Deloitte, nasze usługi zwykle dotyczą osób uważanych za bardzo kompetentne, warte inwestowania, które jednak mają jeden słaby punkt – może to być wpływ lub relacje – w takim przypadku pracujemy z daną osobą indywidualnie.   Zaczynamy zwykle od bardzo dogłębnej konsultacji. Oznacza to, że dana osoba musi bliżej przyjrzeć się sama sobie. Jak sama się postrzega? Czy się zna? Za co chciałaby, aby inni ją cenili?  Jakie są jej osiągnięcia? Czy są interesujące? Co zrobić, aby te osiągnięcia były interesujące? To daleka podróż w głąb siebie. Nazywamy ją „samoodkrywaniem”, a potem „samoakceptacją” – przecież w ostatecznym rozrachunku jako kobiety wszystkie chcemy być wyższe, szczuplejsze, jeśli jesteśmy blondynkami – chcemy mieć ciemne włosy, jeśli brunetkami – jasne, jeśli mamy usposobienie introwertyczne – wolałybyśmy być ekstrawertyczne. Potrzebna jest akceptacja – przyznanie, czym dana osoba jest, a następnie zaakceptowanie tego. Potem można przyjrzeć się elementom, które można nieco skorygować, jeśli to konieczne.    Nie mówię: „zmienić”, tylko „skorygować”. Zatem nasze spotkania indywidualne polegają na podróży w głąb, którą odbywany z kimś. To bardziej układ partnerski niż szkolenie.

Czy ta podróż jest długa?

Laurel Herman: [śmiech] Śmieję się, bo ostatnio powiedziałam w biurze Deloitte w Londynie:  „Przestańcie wysyłać do nas ludzi oczekując, że za pięć tygodni ich sytuacja maksymalnie się poprawi.  To nie fair w stosunku do nas, bo mamy świetne wyniki, stuprocentową zdawalność w Deloitte – w końcu współpracujemy z Waszą firmą od wielu lat.  Tak naprawdę podróż ta wymaga czasu, ale bywa, że potrzebne jest szybkie działanie. W stosunku do osoby, z którą pracujemy pośpiech jest nieuczciwy – cały proces powinien przebiegać stopniowo, ponieważ postawa, którą kształtujemy ma być naturalna, ma być sposobem reagowania danej osoby – nie ma doraźnych rozwiązań.

Czy kobiety, z którymi Pani rozmawia rzetelnie stosują się do porad?

Laurel Herman: Tak. Chodzi tu nie tylko o mnie, bo istnieje cała organizacja, firma, w ramach której pracują też inni ludzie. Otwartość, uczciwość, zaufanie są bardzo ważne, bo pracujemy dla naszych klientów i z nimi. Nasze działania w rzeczywistości mają charakter rozwojowy, a nie naprawczy.  To ciekawy proces. Czasem ludzie pytają mnie; „Czy nie zdarzają się przypadki, że ktoś ma coś przeciwko odbyciu szkolenia?”. Wtedy się dziwię, bo moim zdaniem nasze usługi dają wielką szansę. Pozytywna obecność trwa, nie tracisz jej, gdy wychodzisz z biura. Niezależnie od tego, gdzie jesteś – w pralni, u dentysty, w hotelu – twój wizerunek się nie zmienia.

Co według Pani powinny zrobić kobiety, żeby wspiąć się po szczeblach kariery na pozycje członków zarządu firm?   

Laurel Herman: Po pierwsze: nic nie narzucam, tylko doradzam i rozmawiamy. Sugeruję pewne działania, a jeśli z jakiegoś powodu dana osoba nie akceptuje moich propozycji, wtedy szukamy kompromisu. Nie ma sensu proponowanie gotowych rozwiązań – a niektóre z nich wydają się oczywiste – trzeba szukać celów, które w danej sytuacji będą możliwe do osiągnięcia. Chciałbym tu zaznaczyć, że nie jestem zwolenniczką osadzania kobiet w zarządach na siłę. Dla większości ludzi to nudny temat: w każdej gazecie można dziś znaleźć jakiś artykuł o kobietach sprawujących stanowiska kierownicze. Ta propaganda dewaluuje problem – im więcej się czyta o danym zagadnieniu, tym mniej się na niego zwraca uwagę.  Myślę, że chodzi o to, żeby kobiety nabrały siły, były bardziej pewne siebie, rozwinęły umiejętności potrzebne do wspinaczki po szczeblach kariery. Moim zdaniem można zmienić kulturę, sposób postrzegania świata – i wiele osób próbuje tego dokonać – ale proces ten potrwa bardzo długo. Można również sprawić, że kobiety obejmą stanowiska kierownicze i same dokonają wymaganych zmian. Moim zdaniem na tym właśnie polega nasze zadanie.   Istnieje oczywiście strategia, która pomoże dojść do władzy – to trochę co innego niż pozytywna obecność. Polega ona przede wszystkim na tym, żeby być widzialnym, i rozpoznawalnym, polega na współpracy, budowaniu siatki kontaktów i relacji, a także na byciu znanym i rozpoznawanym w kontekście sfer, w których czujemy się najsilniejsi, w których jesteśmy najlepsi. Będę współpracować z każdą kobietą czy mężczyzną w ramach budowania obecności i relacji tak, aby zrozumieli, że ludzie kupują ludzi. Gdy budujesz relację, nie jest to stosunek między stanowiskami, bo stanowiska się zmieniają. Relacja polega na wzajemnym oddziaływaniu między osobami, sprowadza się do tego, co wnosisz od siebie, co robisz. Trzeba to zrozumieć. Niektórzy mają taką wizję świata we krwi, ale czasem to działa jak olśnienie. Dla niektórych osób, które szkolimy postawa ta jest lub szybko staje się naturalna, inni muszą ją wypracować.

Laurel, dziękuję za rozmowę. Miejmy nadzieję, że kobiety w polskim biznesie zajrzą w głąb siebie i zastanowią się jak wzmocnić swoją pozytywną obecność.

Źródło: Deloitte

Wypowiedz się

Wszelkie prawa zastrzeżone