Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

it-manager | 30/03/2017

Scroll to top

Top

Brak wypowiedzi

Najważniejsze trendy sektora TMT w 2016 roku

Najważniejsze trendy sektora TMT w 2016 roku

31 maja 2016

“Klęska urodzaju” może okazać się jednym z największych wyzwań dla menedżerów IT.

Przewidywanie trendów w sektorze TMT tylko pozornie jest łatwe. Morze informacji prasowych, sensacyjne nagłówki, naciągane tezy sprawiają, że często nie dostrzegamy tych najważniejszych. Na co menedżerowie IT powinni zwrócić szczególną uwagę w tym roku? Z Paulem Lee, globalnym liderem badań sektora TMT w Deloitte oraz współautorem raportu “TMT Predictions 2016″ rozmawia Bartłomiej Ciszewski.

 

Bartłomiej Ciszewski: Co jest największym wyzwaniem w tworzeniu prognoz dla sektora TMT?

Paul Lee: Zadanie nie jest łatwe ze względu na morze informacji o tym sektorze. Jakość danych jest bardzo różna. Mamy do czynienia z szumem informacyjnym, wywołanym przez sensacyjne artykuły internetowe, w którym każda wiadomość ma generować jak najwięcej klików. Lekką ręką serwuje się nam nagłówki zaczynające się od słów: “Rewolucja..”, “Przełomowa technologia…”.  Natomiast po przeczytaniu artykułów dowiadujemy się, że nie ma podstaw do tak silnych określeń. Źródłem takich tez często są ankiety przeprowadzane na losowo wybranej próbie, na podstawie której nie sposób wyciągać wiarygodnych wniosków.

Jak wobec tego rozpoznać istotne informacje?

Jest na to kilka sposobów. Zamiast informacji medialnych bazujemy w dużej mierze na raportach finansowych, bo są one prawnie wiążące. Istotny jest też wybór firm kluczowych dla danego segmentu, których analiza pozwoli dostrzec trend. Dla przykładu przeglądając wyniki producenta ekranów czytników ebooków mamy wgląd w stan całego rynku, bo wszyscy korzystają z jego podzespołów. Innym sposobem są bezpośrednie spotkania z przedstawicielami firm. Ich dobór jest kluczowy. Rozmawiam regularnie z menedżerami około 250 przedsiębiorstw. W przypadku rynków zdominowanych przez dużych graczy, np. telewizyjnego, utrzymujemy kontakt z każdym. Pytamy ich o to, czego się spodziewają, jakie są ich obawy, jakie są prognozy na najbliższe kwartały a jakie w dłuższym terminie. Waży jest czas. Wyważona prognoza potrzebuje długotrwałych analiz.  Od kilku lat pracujemy nad raportem o biometrii, który ukaże się w przyszłym roku. Trendy w płatnościach mobilnych obserwujemy od 10 lat.Technologia rozwija się iteracjami. Staje się coraz lepsza z roku na rok. Raz na jakiś czas niektóre gałęzie rozwijają się dużo szybciej niż inne. Naszym zadaniem jest przewidzieć, kiedy to nastąpi w przypadku poszczególnych technologii.

Na którą z kilkunastu prognoz zawartych w raporcie radzi Pan zwrócić szczególną uwagę?

Bardzo odczuwalne skutki będzie miało nadejście ery gigabitowego internetu. Zakładamy, że liczba połączeń sieciowych o przepustowości co najmniej 1 Gb/s wzrośnie do końca tego roku dziesięciokrotnie. Aż 70 proc. połączeń wykonają konsumenci, nie biznes. Do 2020 roku około 600 mln abonentów, czyli większość gospodarstw domowych, będzie podłączone do gigabitowych łączy. To bardzo ważny trend dla wszystkich zajmujących się dziedziną IT. Wato też przyglądać się technologiom kognitywnym i płatnościom mobilnym.

Co oznaczają coraz szybsze łącza dla branży IT?

Zwiększa się prędkość komunikacji, co jest wynikiem szybszego przepływu danych. Wiemy, że przepustowość łącz szerokopasmowych rośnie średnio o 20 proc. rok do roku. Jednak jeśli przyjrzeć się temu zjawisku bliżej, widać istotne różnice. W miastach postęp jest 40-procentowy, a w niektórych obszarach na wsi mniej niż jednoprocentowy. Operowanie średnimi wartościami zaburza rzeczywisty obraz, bo ignoruje wariacje między wartościami najwyższymi a najniższymi. Menedżerowie IT powinni brać to pod uwagę np. zatrudniając zdalnych pracowników. To rozwarstwienie może mieć dla nich większe konsekwencje niż przeciętny wzrost przepustowości łącz. Aplikacje, z których korzystają, mogą być stworzone na potrzeby infrastruktury miejskiej, podczas gdy w Wielkiej Brytanii średnia prędkość łączy internetowych w miastach wynosi 50 Mb/s a na wsi poniżej 10 Mb/s. W przypadku ADSL, gdzie limit wynosi 8 Mb/s, z dala od węzła prędkość może spaść nawet do 500 Kb/s. To są różnice istotne dla funkcjonowania wielu aplikacji. W ich budowie powinniśmy szukać równowagi pomiędzy inkluzywnością a jakością doznania użytkownika. To nie jest łatwe, bo wymaga tworzenia produktu dla jak największej grupy odbiorców, co w tym wypadku oznacza dostosowywanie go do najwolniejszych łączy, nie poświęcając jednocześnie jakości możliwej do dostarczenia dominującej grupie. Trzeba też pamiętać, że popyt nie jest statyczny. Coraz tańsze łącza o wysokiej przepustowości zwiększają zapotrzebowanie na transfer. Obserwujemy tu podobny proces do tego, który wcześniej widoczny był w przypadku pamięci komputerowej czy szybkości procesorów. Pojawią się usługi wykorzystujące szybki transfer do nowych funkcjonalności albo zwyczajnie do oszczędności – ograniczając koszty kompresji i dekompresji. Inwestycja w te dwa ostatnie procesy staje się coraz mniej opłacalna. Ten mechanizm może odwrócić sytuację rynkową do góry nogami. Dla przykładu kilka lat temu zakładaliśmy, że telewizja w rozdzielczości 4k będzie przesyłana głównie przez satelitę, w następnej kolejności przez nadajniki naziemne, a w ostatniej przez łącza szerokopasmowe. Teraz okazało się, że streaming jest dominujący, a nadajniki naziemne są zbyt drogie.

Szacujecie, że do końca tego roku ponad 80 proc. największych producentów oprogramowania dla firm będzie wykorzystywać w produktach technologie kognitywne, m.in. machine learning, przetwarzanie języka naturalnego (NLP), rozpoznawanie mowy czy wzorców. Czy to przełom?

Tak, ale znów niekoniecznie skutkujący tym, czego wielu z nas się obawia. Jeśli w nagłówku prasowym pojawi się informacja o robotach i sztucznej inteligencji, nie ma wątpliwości, że wzbudzi on powszechne zainteresowanie. Jako ludzie, jesteśmy tak zaprojektowani, żeby zwracać szczególną uwagę na zagrożenia, a właśnie z tym często łączymy rozwój tych dwóch dziedzin.Technologie kognitywne rozwijają się dynamicznie z roku na rok a teraz powoli wchodzą w fazę tzw. mainstreamu. Przewidujemy, że do 2025 roku staną się powszechne – będzie z nich korzystać 95 proc. czołowych producentów oprogramowania. Nie oznacza to, że dobrze zaprojektowane algorytmy matematyczne odbiorą tym samym pracę specjalistom. W tym wypadku znowu musimy uważać na przeszacowanie skutków danych trendów. Programy komputerowe piszą już artykuły za dziennikarzy, ale sprawdza się to tylko w przypadku niektórych zadań. Są w stanie pisać raporty finansowe według ściśle określonych reguł, ale nie potrafią ich interpretować i nie wygląda na to, aby mogły się tego dojść w najbliższym czasie.

Jak przygotować się na upowszechnienie się technologii kognitywnych?

Zdecydowanie firmy powinny już teraz zastanawiać się, jak rozwijać swoje kompetencje w tym zakresie. Inwestycja w pracowników jest jednym z najlepszych rozwiązań. To najwyższy czas, aby się tym skoncentrować, bo za kilka lat technologie kognitywne staną się podstawą produktywności a specjaliści z tej dziedziny będą rozchwytywani. Menedżerowie mogą też zdecydować się na nadgonienie zaległego czasu poprzez akwizycje firm zajmujących się rozwiązaniami machine learning czy NLP w ich sektorze. Aby lepiej wyobrazić sobie dostępność specjalistów z tego obszaru w najbliższych latach, można posłużyć się analogią do programowania na urządzenia mobilne pięć lat temu. Te kompetencje były wtedy stosunkowo rzadkie, dzisiaj są już dużo bardziej powszechne, jednak wciąż deweloperzy mogący pochwalić się doświadczeniem w tym zakresie są rozchwytywani.

W raporcie zauważacie, że nawet najmłodsi przedstawiciele pokolenia Y, w wieku od 18 do 24 lat, nie rezygnują z komputerów osobistych. Korzysta z nich 85 proc. badanych z tej grupy w krajach rozwiniętych. Czy śmierć PC została ogłoszona przedwcześnie?

Jeszcze 10 lat temu komputery osobiste był urządzeniem do wszystkiego: pracy, rozrywki i komunikacji. Od tego czasu ich rola maleje. Urządzenia mobilne stały się w wielu zakresach bardziej użyteczne i powszechne. Jednak jest obszar funkcjonalności, gdzie niezmiennie nie zastępują one laptopów, tylko je uzupełniają. Pozycja PC wydaje się na razie niezagrożona w obszarze pracy czy tworzenia treści. Tu ograniczeniem smartfonów i tabletów  jest rozmiar wyświetlacza i klawiatury. Każdego roku coraz mniej czynności będziemy wykonywać za pomocą komputerów osobistych. Urządzenia mobilne przejmują kolejne funkcje, ale głównie te związane z rozrywką, jak np. oglądanie VOD jako telewizji czy odtwarzanie streamingu z muzyką. Mimo to dostrzegamy tu wyraźną granicę, którą wyznaczają właśnie rozmiar ekranu i sposób komunikacji z urządzeniami mobilnymi.

O czym powinni pamiętać menedżerowie IT w związku z tym trendem?

Kompatybilność poszczególnych urządzeń prowokuje tzw. multiscreening, czyli korzystanie naprzemiennie albo jednocześnie z wielu urządzeń, często na potrzeby tego samego procesu. To wyzwanie dla twórców oprogramowania i rozwiązań technologicznych. Email jest taką aplikacją. Musi działać na każdym urządzeniu jednocześnie. Na tych mobilnych łatwiej jest sprawdzać nowe wiadomości i krótko na nie odpisywać. Jednak, gdy potrzebujemy napisać dłuższego emaila, potrzebujemy większego ekranu i klawiatury.  Nie zmienią tego raczej technologie rozpoznawania i przetwarzania mowy, ani interfejs obsługiwany głosem. Edytowanie takich wiadomości będzie dużo trudniejsze. W praktyce, aby napisać dłuższą wiadomość musielibyśmy mieć ją mieć w całości ułożoną w głowie – w przeciwnym razie wprowadzanie zmian byłoby bardzo czasochłonne i mało komfortowe.

Procesem obsługiwanym na wielu ekranach są także zakupy online. Tu przewidujecie rewolucję płatności dotykowych (touch commerce) w najbliższych latach. Skąd taki przełom?

Szacujemy, że liczba użytkowników finalizujących transakcje dotykowo na urządzeniach mobilnych, może wzrosnąć o 150 proc. w ciągu 12 miesięcy i sięgnąć 50 mln do końca tego roku. Równie dobrze zapowiadają się również kolejne lata. Strony internetowe są już doskonale dostosowane do małych ekranów. Jednak sam proces płatności wciąż nie. Moduły transakcyjne są wciąż zaprojektowane pod komputery osobiste. Bardzo często wprowadzanie szczegółów karty czy adresu jej posiadacza zajmuje zbyt dużo czasu. Płatności dotykowe zmniejszą ten czas na urządzeniach mobilnych z kilku minut do kilku sekund. I to wystarczy, aby zapoczątkować dynamiczny wzrost. Płatności mobilne ułatwiają rozwiązania identyfikujące użytkownika na podstawie linii papilarnych. Rynek dojrzewa już do przyjęcia standardowych rozwiązań, które pozwolą kupować bez każdorazowego wprowadzania danych. Dostarczają je m.in. Amazon czy Paypal. To według mnie jeden z ważniejszych trendów. Dzięki niemu urządzenia mobilne zdominują kolejny obszar – ecommerce.

Jest za to trend dotyczący urządzeń mobilnych, który uznajecie w raporcie za wyolbrzymiony. Czy rzeczywiście rynek reklamowy nie powinien obawiać się programów blokujących reklamy?

Prognozujemy, że do końca 2016 roku z rozwiązań blokujących reklamy skorzysta zaledwie 0,3 proc. wszystkich użytkowników urządzeń mobilnych. Oznacza to, że jedynie 0,1 proc. wartości całego 70-miliardowego rynku reklamy mobilnej jest przez nie zagrożonych. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, niewielka liczba smartfonów i tabletów ma natywne blokady reklam. Oznacza to, że takiego “adblocka”  trzeba znaleźć, wybrać, zainstalować i uruchomić. Na razie nie jest to powszechne. Moda nie przyjęła się. Początkowo programy blokujące znajdowały się na czele najpopularniejszych aplikacji, ale potem spadły poza pierwszą 300. Po drugie, te programy działają tylko w przeglądarkach, podczas gdy 80 proc. czasu użytkownicy spędzają używając innych aplikacji. Rynek reklamy mobilnej rośnie bardzo szybko. I to jest kolejną przesłanką przekonującą nas o małym wpływie adblockerów.

Przewidujecie też, że inwestycje w technologie związane z Grafenem przyniosą zyski dopiero w kolejnych dekadach, a na realizację pełnego potencjału przyjdzie nam poczekać nawet kilkadziesiąt lat. Dlaczego?

Jak na razie bardzo trudno produkować grafen na dużą skalę. Teoretycznie moglibyśmy pokryć grafenem stół, przy którym rozmawiamy, ale w praktyce bardzo trudno jest wytworzyć warstwę większą niż główka od szpilki. Jeśli uda się wynaleźć taką technologię, będziemy mieli do czynienia z rewolucją. Trudno jest przewidywać, kiedy to nastąpi. Do tego momentu to projekt naukowo-badawczy, nie rynkowy. Media jednak już teraz ekscytują się tym tematem. Widziałem ostatnio artykuł o tytule “Można by korzystać z grafenowych sieci, aby łapać samoloty spadające z nieba”. Problem w tym, że nie możemy ich wyprodukować. Albo inny: “Możesz wytworzyć grafen w kuchni”. To prawda, można to zrobić mieszając cząsteczki węgla z płynem do zmywania, ale trzeba to zrobić w idealnych proporcjach, a do tego potrzebne jest w kuchni profesjonalne laboratorium. Obie historie oferują niewiele więcej poza świetnymi nagłówkami. Technologie generują bardzo dużo szumu informacyjnego. Podobnie z ekscytacją inteligentnym oświetleniem sterowanym za pomocą aplikacji. Po pierwsze taki zestaw jest kosztowny, trzeba zapłacić około 150 dolarów za 3 żarówki. Aby z nich skorzystać musisz zaktualizować oprogramowanie, podłączyć żarówki do huba, hub do routera. Do tego za każdym razem, aby włączyć światło, musisz znaleźć telefon, otworzyć aplikację i wykonać w niej czynność. Ile osób poświęci 10 sekund na włącznie światła? Wciąż tradycyjny włącznik w ścianie w większości przypadków jest wygodniejszy. Nie mówiąc o cenie.

Nie spodziewacie się też rewolucji jeśli chodzi o udział kobiet w rynku pracy związanym z obszarem IT. W krajach rozwiniętych zajmują i będą zajmowały mniej niż 25 proc. stanowisk związanych z IT.  Dlaczego jest to problem sektora?

Podam przykład. Znajomy naukowiec pisał doktorat o mechanizmach rozpoznawania kolorów przez ludzi.  Z grupą współpracowników chcieli wcielić swoje odkrycia w życie, jako wsparcie dla ecommerce. Nic im się nie udawało przez lata. Okazało się, że problem tkwił właśnie w składzie zespołu. Stanowili go wyłącznie mężczyźni, a wśród kupujących ich produkty (m.in. ubrania) dominowały kobiety. I to była przepaść, na pokonanie której nie wystarczyła zaawansowana wiedza i badania naukowe. Sektor IT jest zdominowany przez mężczyzn, a stara się tworzyć produkty i usługi na rynek podzielony między obie płci. W wielu przypadkach to kobiety zarządzają domowym budżetem. Są dominującą grupą wśród kupujących.  Jeśli chcesz sprzedawać, budować strony, aplikacje, projektować procesy, nie uwzględniając różnorodności rynku, utrudniasz sobie znacznie zadanie. Innym problemem jest to, że taka nierównowaga tworzy na rynku stanowisk związanych z  IT uprzedzenia. Firmy, które nie mają w zwyczaju zatrudniania kobiet, tracą dostęp do utalentowanych pracowników, a co za tym idzie pieniądze i pozycję rynkową.

 

Najważniejsze tezy raport “TMT Predictions 2016“. W tym roku:

 Technologia:

  • Udział kobiet wśród na stanowiskach związanych z IT nie wzrośnie. W krajach rozwiniętych pozostanie na poziomie 25 proc. Może okazać się nawet niższa.
  • Touch commerce nabierze rozpędu. Liczba użytkowników płacących regularnie za zakupy online dotykowo zwiększy się o 150 proc. r/r i sięgnie 50 mln stałych użytkowników (wzrost o 150 proc. r/r).
  • Na zyski z inwestycji w Grafen poczekamy nawet kilka dekad. Chociaż wartość rynku już wynosi kilkadziesiąt milionów dolarów, to wciąż niewiele w porównaniu do wydatków na badania i rozwój sięgających setek milionów dolarów.
  • Pokolenie Y niekoniecznie będzie generacją post-komputerową. Wciąż około 85 proc. najmłodszych dorosłych ma dostęp i korzysta z laptopów.
  • Technologie kognitywne, takie jak machine learning, rozpoznawanie mowy, przetwarzanie języka naturalnego będą wykorzystywane w produktach 80 ze 100 największych producentów oprogramowania.

Media:

  • Wartość rynku wirtualnej rzeczywistości (VR) po raz pierwszy osiągnie miliard dolarów. To dużo, ale pozostaje on niszowy.
  • Z rozwiązań blokujących reklamy skorzysta zaledwie 0,3 proc. użytkowników urządzeń mobilnych. Jedynie 0,1 proc. rynku reklamy mobilnej, który szacuje się na 70 mld dol., jest przez te blokady zagrożone.
  • Urządzenia mobilne mogą stać się wiodącą platformą do gier. Przychody mogą sięgnąć 35 mld dolarów, czyli o 20 proc. więcej niż w 2015 roku. Jest to wielkość zbliżona do oczekiwanych przychodów z gier PC (32 mld dol.) i na konsole (28 mld dol.), jednak dynamika jest kilkukrotnie większa.
  • Przychody z eSportu wzrosną o 25 proc. r/r i sięgną 500 mln dolarów. To wciąż niewielki ułamek przychodów z największych dyscyplin sportowych, jak europejskie ligi piłki nożnej, amerykańska liga futbolowa, liga koszykówki czy hokeja na lodzie, które generują od 4 do 30 mld dolarów rocznie.
  • Wartość rynku piłki nożnej w Europie w sezonie 2016/2017 po raz pierwszy osiągnie poziom 30 mld dolarów, o 8 mld dolarów więcej niż w sezonie 2011/2012.
  • Przychody z biletów kinowych pozostają stabilne. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie zostanie sprzedanych około 1,3 mld biletów do kin, generując przychody na poziomie 10,6 mld dolarów. Jest to co prawda spadek o około 3 proc. (r/r), ale niski w porównaniu do tego, jak rozwój mediów cyfrowych wpłynął na irynek sprzedaży lub wypożyczalni DVD.
  • Telewizja w Stanach Zjednoczonych: erozja, nie implozja. Wartość największego rynku na świecie wyniesie 170 mld dolarów. Nastąpi spadek liczby abonentów płatnej telewizji coraz więcej odbiorców przechodzi na telewizję naziemną.
  • Około 100 operatorów komórkowych na całym świecie będzie oferowało co najmniej jedną pakietową usługę głosową. To sześć razy więcej niż na początku 2015 roku. Z usług przesyłania głosu przez WiFi (VoWiFi) albo LTE (VoLTE) będzie korzystało około 300 milionów klientów, pięć razy więcej niż na początku 2015 roku.
  • Liczba połączeń sieciowych o przepustowości co najmniej jednego gigabita na sekundę (Gb/s) wzrośnie dziesięciokrotnie do dziesięciu milionów. Około 70 proc. z nich będzie należało do użytkowników indywidualnych. Do 2020 roku około 600 mln abonentów, czyli większość gospodarstw domowych podłączonych do sieci na całym świecie, będzie korzystało z sieci oferujących gigabitowy transfer.
  • Globalnie sprzedamy lub wymienimy na nowe 120 mln używanych smartfonów. Wartość rynku wtórnego przekroczy 17 mld dolarów, w porównaniu do 11 mld w zeszłym roku. Aż 10 proc. nowych smartfonów z segmentu premium (wartych 500 dolarów lub więcej) kupionych w 2016 roku, najprawdopodobniej trafi do przynajmniej trzech kolejnych właścicieli zanim zakończy swój żywot.
  • W sieci może zostać zamieszczonych aż 2,5 biliona zdjęć, czyli o 15 proc. więcej niż w ubiegłym roku.Ponad 90 proc. tych zdjęć będzie zrobionych smartfonami, a pozostałe 10 proc. lustrzankami cyfrowymi, aparatami kompaktowymi, tabletami lub laptopami. Szacunki nie uwzględniają bilionów zdjęć, które przechowywane są w pamięci urządzeń.
  • Na rynkach rozwiniętych około 26 proc. użytkowników smartfonów nie będzie wykonywało tradycyjnych połączeń telefonicznych przynajmniej przez jeden tydzień w roku. Określono ich mianem „data exclusives”. Tradycyjne rozmowy zastępują wiadomościami, jednocześnie wykorzystują usługi umożliwiające transmisję głosu i obrazu przez internet.

Telekomunikacja:

  • Około 100 operatorów komórkowych na całym świecie będzie oferowało co najmniej jedną pakietową usługę głosową. To sześć razy więcej niż na początku 2015 roku. Z usług przesyłania głosu przez WiFi (VoWiFi) albo LTE (VoLTE) będzie korzystało około 300 milionów klientów, pięć razy więcej niż na początku 2015 roku.
  • Liczba połączeń sieciowych o przepustowości co najmniej jednego gigabita na sekundę (Gb/s) wzrośnie dziesięciokrotnie do dziesięciu milionów. Około 70 proc. z nich będzie należało do użytkowników indywidualnych. Do 2020 roku około 600 mln abonentów, czyli większość gospodarstw domowych podłączonych do sieci na całym świecie, będzie korzystało z sieci oferujących gigabitowy transfer.
  • Globalnie sprzedamy lub wymienimy na nowe 120 mln używanych smartfonów. Wartość rynku wtórnego przekroczy 17 mld dolarów, w porównaniu do 11 mld w zeszłym roku. Aż 10 proc. nowych smartfonów z segmentu premium (wartych 500 dolarów lub więcej) kupionych w 2016 roku, najprawdopodobniej trafi do przynajmniej trzech kolejnych właścicieli zanim zakończy swój żywot.
  • W sieci może zostać zamieszczonych aż 2,5 biliona zdjęć, czyli o 15 proc. więcej niż w ubiegłym roku.Ponad 90 proc. tych zdjęć będzie zrobionych smartfonami, a pozostałe 10 proc. lustrzankami cyfrowymi, aparatami kompaktowymi, tabletami lub laptopami. Szacunki nie uwzględniają bilionów zdjęć, które przechowywane są w pamięci urządzeń.
  • Na rynkach rozwiniętych około 26 proc. użytkowników smartfonów nie będzie wykonywało tradycyjnych połączeń telefonicznych przynajmniej przez jeden tydzień w roku. Określono ich mianem „data exclusives”. Tradycyjne rozmowy zastępują wiadomościami, jednocześnie wykorzystują usługi umożliwiające transmisję głosu i obrazu przez internet.

 

Wypowiedz się

Wszelkie prawa zastrzeżone