Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

it-manager | 26/06/2017

Scroll to top

Top

Brak wypowiedzi

Rozmowa: IT świadome uwarunkowań ekonomicznych

Rozmowa: IT świadome uwarunkowań ekonomicznych

Dariusz Kułakowski, Giełda Papierów Wartościowych

Informatyka nie istnieje dla samej informatyki, a informatycy to nie kapłani wiedzy tajemnej. Muszą mieć świadomość uwarunkowań ekonomicznych usług IT i posiadać umiejętność komunikowania się z biznesem z wykorzystaniem języka biznesowego. To nie jest nic nowego, ale w praktyce bywa różnie, a ta kwestia ma kluczowe znaczenie – mówi Dariusz Kułakowski, Wiceprezes Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie w rozmowie ze Stanisławem Bochnakiem (Deloitte) oraz Robertem Jesionkiem (it-manager.pl).

 

Stanisław Bochnak, Robert Jesionek: Jakie projekty zajmują Panu obecnie najwięcej czasu?

Dariusz Kułakowski: Mamy ciekawy okres, realizujemy dużo, interesujących z menadżerskiego punktu widzenia projektów. Zarząd postawił przede wszystkim za cel podniesienie efektywności oraz poprawę przepływu informacji. To główne wyzwania na najbliższe kilkanaście miesięcy.

Część z projektów związanych właśnie z tymi celami ma charakter infrastrukturalny, obejmujący całą Grupę Kapitałową. Planujemy między innymi wystandaryzować w ramach Grupy i zintegrować większość wspólnych dla każdej ze spółek obszarów działalności, oczywiście zachowując niezależność poszczególnych spółek oraz pełną zgodność z obowiązującymi nas, jako operatora giełdowego, regulacjami. Pierwotnie planowaliśmy wydzielenie część zasobów z poszczególnych spółek do oddzielnego podmiotu i na ich bazie budowanie a następnie świadczenie Grupie GPW usług wspólnych. Jednak ze względu na pewne zależności z innymi przedsięwzięciami, zdecydowaliśmy o budowie Centrów Kompetencyjnych w oparciu o koncepcję unijną.

Innym, ciekawym projektem z programu integracji Grupy, jest przedsięwzięcie przeniesienie wszystkich naszych spółek do lokalizacji jaką obecnie zajmuje Giełda. Planujemy tak przebudować zajmowane piętra aby ulokować dodatkowe 150 osób. Znikną więc ścianki działowe i powstanie więcej powierzchni typu open space. To poważne wzywanie i nie tylko w aspekcie logistycznym. Dotykamy bowiem zagadnień związanych z zarządzaniem zasobami ludzkimi a więc obszaru bardzo wrażliwego. Dla wielu osób będzie to poważna zmiana obecnego standardu pracy i dotychczasowych przyzwyczajeń. Liczymy jednak na to, że oprócz ewidentnych oszczędności, uzyskamy poprawę przepływu informacji pomiędzy komórkami organizacyjnymi i spółkami Grupy a także zbudowanie silniejszych, wzajemnych relacji.

Z biznesowego punktu widzenia, po swego rodzaju rewolucji związanej z OFE, rynek stopniowo odżywa. Inwestorzy zdyskontowali już zmianę jaka nastąpiła, myślę tu o zmniejszeniu roli jaką na rynku kapitałowym wcześniej odgrywały OFE. Na rynek wchodzą i planują wejść nowe ciekawe spółki. Pracujemy również nad zaoferowaniem rynkowi nowych instrumentów giełdowych. Mamy świetnie rozwijający się rynek towarowy – to jeden z większych rynków tego typu w Europie. Oczywiście sytuacja na Ukrainie oraz w Grecji generalnie nam nie pomaga ale patrzymy pozytywnie w przyszłość. Jednym słowem żyjemy w „ciekawych czasach” a ponieważ uruchomiliśmy się wiele interesujących przedsięwzięć zarówno technologicznych, organizacyjnych jak i „czysto” biznesowych to z menadżerskiego punktu widzenia jest to ekscytujący okres.

Mówi Pan jak przedstawiciel biznesu a nie IT. Jak w zmieniły się Pańskie obowiązki jako szefa informatyki z chwilą wejścia do zarządu GPW?

Podejście ekonomiczne czy biznesowe jest mi bliskie od dawna. Jestem zwolennikiem usługowego traktowania IT. Jeśli chodzi o GPW, to jestem związany z firmą niemal od samego początku jej utworzenia. W związku z tym biznes giełdowy jest dla mnie czymś bardzo naturalnym. Na samym początku działalności Giełdy został wdrożony system transakcyjny, którego informatyka musiała się nauczyć przy zupełnie dziewiczym rynku kapitałowym. Przez to ludzie z IT poznając system w praktyce poznawali algorytmy, zasady rynkowe „zaszyte” w oprogramowaniu i wręcz pomagali nowym pracownikom merytorycznym zrozumieć biznes giełdowy. Zdarzały się sytuacje, że nowe rozwiązania biznesowe lub inicjatywy pochodziły wprost z działu IT. W ten naturalny sposób budowaliśmy właściwe relacje pomiędzy sferą biznesu a technologii.

Jak wiele instytucji finansowych, Giełda jest firmą de facto technologiczną. Nie zanurzyliśmy się jednak w samej, czystej technologii. Rozmawiamy cały czas z biznesem i używamy języka biznesowego. Regularnie co dwa tygodnie mamy wspólne spotkania przedstawicieli biznesu i technologii, gdzie omawiamy realizowane projekty, planujemy inicjatywy, wspólnie wypracowujemy pewne podejścia – dopiero wówczas trafiają one na posiedzenia zarządu.

Jedyne co zmieniło się w moim przypadku, oprócz zwiększonej odpowiedzialności, to silniejsza koncentracja na kosztach. Zawsze starałem się być oszczędny, ale łatwiej było mi podejmować pewne decyzje lub rekomendować określone inwestycje z poziomu dyrektora generalnego ds. technologii. Finalnie akceptacja odbywała się przecież na poziomie zarządu. Dzisiaj występuję raczej w roli autocenzora. Jako organizacja, bardzo uważnie patrzymy na każdą wydawaną złotówkę. Efekty takiego podejścia widać w wynikach finansowych i to pomimo nowych wdrożeń i inwestycji. To chyba główna różnica jaką poczułem: większa odpowiedzialność za koszty funkcjonowania IT.

Jaką radę może Pan wobec tego sformułować dla tych, którzy nie są w zarządzie a odpowiadają za informatykę? Na co powinni zwracać uwagę, jak się do tego przygotować?

Najważniejsze moim zdaniem jest udowodnienie, że informatyka nie istnieje dla samej informatyki, a informatycy to nie kapłani wiedzy tajemnej. Z ludźmi biznesu trzeba rozmawiać ich językiem. To nie jest nic nowego, ale w praktyce jest różnie, a ta kwestia ma kluczowe znaczenie.

Konieczne jest zbudowanie nie tylko wspólnego języka ale także świadomości, że gramy do tej samej bramki. Jeśli coś jest niemożliwe, to trzeba wyjaśniać dlaczego i często wspólnie szukać kompromisowych rozwiązań. Zwykle nie jest tak, że biznes przychodzi z gotową specyfikacją potrzeb. Przeważnie ma nie do końca sprecyzowane wymagania i naszą rolą jest pomoc w takim zdefiniowaniu problemu aby był on dobrze zrozumiany przez wszystkie strony. Każde rozwiązanie informatyczne wspierające procesy biznesowe musi być niemal od początku budowane w porozumieniu z technologią, bo to ona finalnie odpowiada za kształt i jakość usług informatycznych a z kolei one przekładają się na kształt i jakość procesów biznesowych. Oznacza to, że trzeba „wychodzić” w stronę biznesu próbując znaleźć się w ich skórze, przejąć ich tok rozumowania. Z drugiej strony trzeba wyraźnie podkreślać: robimy wysiłek, żeby rozmawiać waszym językiem, ale zrozumcie też że pewne rzeczy trzeba powiedzieć językiem technicznym, a w związku z tym uczmy się siebie nawzajem.

Mając wspólny język z biznesem i wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom, pomagamy również sobie. W konsekwencji można oczekiwać, że informatyka zostanie właściwie doceniona i będzie postrzegana jako integralny element kolektywu pracującego na osiągnięcie wspólnego celu.

Jak Pan tę kulturę „wychodzenia naprzeciw” rozpowszechnia zespole IT? Co można zrobić w praktyce, żeby cały zespół też tak działał?

W przypadku Giełdy, gdzie mamy dosyć niską fluktuację kadry, nie jest to specjalnie trudne. Wielu pracowników ma kilkunastoletni staż a więc utrzymanie wcześniej zbudowanych relacji z biznesem jest czymś bardzo naturalnym. Realizujemy również wiele interdyscyplinarnych projektów w których z natury rzeczy uczestniczą ludzie z IT. To pozwala poznać cele biznesowe przedsięwzięć oraz ich istotę a także zintegrować się w ramach zespołu projektowego. Każde przedsięwzięcie zakończone sukcesem dodatkowo cementuje takie relacje.

Cykliczne spotkania Pionu IT również służą temu celowi. Podczas spotkań dzielimy się wiedzą, omawiamy realizowane projekty i to nie tylko te w które zaangażowana jest informatyka. W trakcie takiego przeglądu dyskusja nie ogranicza się jedynie do zakresu projektów ale również, a czasami przede wszystkim, rozmawiamy o efektach biznesowych jakie są spodziewane po realizacji tych przedsięwzięć. Dzięki temu ludzie wiedzą co projekt ma przynieść firmie i mają świadomość jaki oni mają udział w tych projektach.

Okresowo prezentujemy także wyniki finansowe osiągane przez firmę i Grupę GPW. Podsumowując, IT na Giełdzie jest mocno zorientowane na osiąganie celów biznesowych i aktywnie uczestniczy w ich realizacji. Oczywiście każdy jest zainteresowany rozwojem firmy, osiągniętymi wynikami finansowymi bo od nich między innymi zależy przyznawana nagroda roczna.

Cały ten proces budowania relacji opartych na bliskiej współpracy wspierany jest oczywiście przez precyzyjnie zbudowany system motywacyjny.

Jak – biorąc pod uwagę, wszystko co powiedział Pan wcześniej – zarządzać zespołem, żeby motywacja była utrzymywana na wysokim poziomie?

Wspomniałem o systemie motywacyjnym. Jest on ważny jako narzędzie zarządcze ale nie zastąpi bezpośredniego aktywowania naturalnych „instynktów” ludzkich. Każdy człowiek, w moim przekonaniu, potrzebuje akceptacji i poczucia własnej wartości ale również poczucia współuczestniczenia w tworzeniu czegoś konkretnego co ma określoną wartość dla bezpośredniego otoczenia w którym funkcjonuje. Uważam, że Giełda oferuje takie możliwości. Oprócz codziennych, bardzo odpowiedzialnych chociaż często rutynowych zadań, realizujemy wiele ciekawych i innowacyjnych projektów, także z udziałem partnerów zagranicznych. W praktyce każdy, oczywiście w zależności od specjalizacji, może wziąć w nich udział. To również doskonały poligon, na którym identyfikujemy talenty a następnie w nie inwestujemy.    

Jesteśmy właśnie w trakcie uruchomiania bardziej formalnego programu zarządzania talentami. Chcemy wyodrębnić grupę kluczowych pracowników, których będziemy bacznie obserwować i w pewnym stopniu „dopieszczać”. Nie chodzi tylko o wyższe wynagrodzenie, ale przede wszystkim o pokazywanie im perspektyw i możliwych ścieżek kariery.

Premiujemy również pracowników, którzy znajdą sposób na trwałe oszczędności i za to nagradzamy ich istotnie – nawet do 10% osiągniętych oszczędności. To stymuluje innowacyjność oraz pozwala na podnoszenie efektywności kosztowej. Musi to być jednak trwała oszczędność i oczywiście w efekcie musi być neutralna w odniesieniu do ryzyka operacyjnego, bezpieczeństwo stawiamy bowiem na pierwszym planie.

Dla wielu osób istotnym „motywatorem” jest już sam fakt pracy na GPW. Na tyle ważnym, że w kiedy budowaliśmy spółkę która miała pełnić funkcję Centrum Usług Wspólnych dla Grupy GPW i do której miała być przeniesiona część pracowników, to bardzo dyskutowanym elementem była jej nazwa. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na nazwę, która uwzględniała markę GPW. Bardzo identyfikujemy się z firmą i tym co sobą reprezentuje.

Co może jeszcze zwiększać innowacyjność i motywację w organizacji IT?

Na pewno nowy szef, który przychodzi z zewnątrz organizacji, z bogatym doświadczeniem, może dać impuls do zwiększenia kreatywności w zespole. Nie chodzi o „krwawe łowy” i budowanie atmosfery zagrożenia, ale raczej o obiektywne spojrzenie na funkcjonowanie organizacji i przygotowanie takiego planu działania aby wykorzystać jej silne atrybuty i osiągnąć konkretne efekty. Na pewno nie jest to łatwe ale zachęcałbym menadżerów do jak najczęstszego, krytycznego spojrzenia z pewnego dystansu na własne dokonania oraz na działanie nadzorowanego obszaru.  

Na pewno dobre efekty daje świadomość istnienia konkurencji. Jeżeli firma widzi i obserwuje co się dzieje na rynku i potrafi przekazać to właściwie pracownikom, to już może dawać efekt. GPW jest w pewnym sensie monopolistą na rynku kapitałowym w Polsce. Nie oznacza to jednak, że nie mamy poważnej konkurencji zarówno w Europie jaki na rynku światowym. Z jednej strony następuje globalizacja rynków kapitałowych natomiast z drugiej pojawiają się nowe platformy obrotu, dające na pewno nie tak kompleksowe usługi jakie świadczą tradycyjne giełdy ale oferujące możliwość zawierania transakcji po niższych kosztach. Również Polska staje się dla nich rynkiem coraz bardziej atrakcyjnym, głównie poprzez dynamiczny rozwój gospodarki oraz zaawansowany lokalny rynek kapitałowy a w związku z tym czujemy od pewnego czasu ich oddech na swoich plecach. Ludzie mają tego świadomość, czują to i rozumieją. Dlatego wspólnie zwiększamy efektywność, szukamy oszczędności i budujemy rozwiązania, tak aby stać się firmą bardziej elastyczną i konkurencyjną.

Dużo mówił Pan o świadomości ekonomicznej wewnątrz IT. Jak przejrzysta jest GPW finansowo wobec własnego IT?

Przede wszystkim GPW jest spółką publiczną i choćby z tego powodu jesteśmy transparentni dla rynku również w obszarze finansowym. Taka sama zasada obowiązuje również wewnątrz firmy i co jest charakterystyczne działa w obie strony. Pion IT jest tzw. centrum odpowiedzialności za koszty (w obszarze IT) a w związku z tym dysponuje budżetem zarówno kosztowym jak i inwestycyjnych dla całej firmy. Zarządzamy tym samym wszystkimi potrzebami naszych wewnętrznych „klientów” optymalizując oczywiście koszty świadczonych usług. Działając zgodnie z dobrymi praktykami próbujemy także wyliczać koszty poszczególnych usług. Do każdej z usług mamy przydzielonych właścicieli biznesowych i o tzw. Opiekunów technicznych. Osoby te muszą się porozumiewać, uzgadniać i cyklicznie monitorować poziom SLA oraz znać poziom i strukturę kosztów z nimi stowarzyszonych. W każdej chwili opiekun techniczny usługi musi wiedzieć jak wytłumaczyć właścicielowi biznesowemu skąd się biorą takie a nie inne koszty a więc muszą znać ekonomię usług. Tutaj też muszą szukać oszczędności i efektywności. To jest ich rola. W ten sposób praktycznie każdy pracownik IT jest za coś odpowiedzialny i musi mieć świadomość relacji pomiędzy technologią a kosztami. Z drugiej strony użytkownicy znają wartość i jakość usług świadczonych przez Pion IT.

Na koniec chcielibyśmy zapytać o trendy technologiczne. Na które Pan reaguje pozytywnie, neutralnie, a na które negatywnie?

Z naszego punktu widzenia kluczowe znaczenie ma bezpieczeństwo, jesteśmy na pierwszej linii frontu i musimy być ostrożni. Z tego właśnie względu nie możemy być za bardzo nowatorscy. Oczywiście obserwujemy trendy technologiczne i analizujemy możliwość skorzystania z nowych rozwiązań, jednak mamy tylko niewielki margines podążania za „modą”. Na wiele innowacji nie możemy sobie z różnych względów pozwolić. I tak na przykład nikt nie pozwoli nam np. wystawić w chmurze części systemu transakcyjnego. W naszym przypadku cloud to jedynie wewnętrzna chmurka, która wkrótce będzie odgrywać istotną rolę w procesach integracji grupy kapitałowej. Zakładamy bowiem, iż spółki Grupy będą mogły korzystać z w ten sposób udostępnionych zasobów korporacyjnych.

Z Big Data, w dosłownym tego słowa znaczeniu, mamy do czynienia od dawna. Pamiętajmy, że współczesne, giełdowe systemy transakcyjne pozwalają na składanie dziesiątków tysięcy zleceń na sekundę z jednoczesnym czasem obsługi pojedynczego zlecenia liczonym w mikrosekundach. Każde zlecenie niesie ze sobą w świat konkretną informację biznesową, której analiza może być impulsem do podjęcia decyzji inwestycyjnych. Takie decyzje podejmowanie są nie tylko na bazie informacji płynących z giełdy ale również z poszczególnych spółek, gospodarki krajowej i światowej. Często na decyzje inwestycyjne wpływ mają informacje polityczne a nawet te związane z prognozą pogody. W rezultacie systemy wspierające inwestorów muszą sobie radzić z dziesiątkami milionów informacji zbieranych z wielu różnych źródeł. Jest to wyzwanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę czas, w którym się to odbywa, czas liczony w mikrosekundach.

Natomiast jeśli chodzi o rozwiązania mobilne, to nie jesteśmy chyba właściwym adresatem a w zasadzie konsumentem tego trendu. Głównie z tego powodu, iż grono naszych bezpośrednich klientów (użytkowników systemu transakcyjnego) jest ograniczone niemal jedynie do biur maklerskich. To one właśnie koncentrują strumień zleceń płynący od firm inwestycyjnych i inwestorów indywidualnych i przekazują je na naszego systemu transakcyjnego. W związku z taką architekturą, rozwiązania mobilne powinny być istotne dla biur maklerskich jako atrakcyjna oferta dla inwestorów, pozwalająca na budowanie pozycji konkurencyjnej w stosunku do pozostałych uczestników obrotu giełdowego.

 

Wypowiedz się

Wszelkie prawa zastrzeżone